Archive for Kwiecień, 2010
oj
Już tak dawno nie wchodziłam na tego bloga, że miałam niemały kłopot, by sobie przypomnieć hasło:) Co u Was? Żyjecie po majówce? To był chyba najdłuższy “weekend” w moim dotychczasowym życiu, hehe:) 7 dni… I dziś okazało się, że jutro i pojutrze też mam wolne. Żyć, nie umierać. W przyszłym tygodniu szykują się juwenalia. W sumie przyda się mały “trening” przed wakacjami, prawda?:P Czy można w takim przypadku na cokolwiek narzekać?:)
PS – a dałam tytuł “oj”, hihihi:D
poryty gatunek
poryty gatunek
Ktoś kiedyś wysunął tezę, że kobiety i mężczyźni pochodzą z innych światów… Z innych planet… Bez facetów źle… Z nimi jeszcze gorzej… Może w następnej notce coś więcej napiszę, bo teraz po prostu nie mam ochoty… Co za rasa.
. faceci…
Często, gdy obserwuję mężczyzn, to śmiać mi się chce po prostu… Nachodzą mnie myśli – “co za prymitywny gatunek”. Np. taki pewien koleś… Przez jakieś pół roku truje mi tyłek, że jest na mnie napalony, wydzwania do znudzenia, poprostu żyć mi nie daje jak tylko może. Oczywiście ma dziewczynę, bo przecież w większości przypadków właśnie tzw. “zajęci” lecą na inne kobiety… Twierdzi, że śnię Mu się po nocach i takie różne bzdury opowiada. Nie podoba mi się kompletnie, co wciąż Mu powtarzam. Dziś posyłam smsa – “Co słychać. Dawno się nie odzywałeś…” – takie głupoty. Dostaję odpowiedź – “Odpierdol się wreszcie ode mnie.” Hę? Wreszcie? Że niby co? Siedzi z laską i nagle się porządny zrobił, buahaha. Faceci… Nie, żeby zranił moje serce, bo naprawdę wnerwiał mnie swoją upierdliwością, ale… Nie wystarczyło – “Sorki, jestem z laską, później ci odpiszę…”?
Chyba…
Chyba…
W moim zyciu zaszlo troche zmian… Niezbyt widocznych, ale jednak. Wiem, czego chce i co mi nie odpowiada… Nie potrafie tego opisac… W kazdym razie… Chyba znalazlam osobe, ktora moze stac mi sie bliska… Nie potrafie wciaz walczyc z uporem i niechecia… Milosc? Moze kiedys znowu sie pojawi… W kazdym razie wiem, ze teraz NIE KOCHAM… Byles brutalny, ale skuteczny…
Nadal jestem bez komputera, dlatego mam nadzieje, ze wybaczycie mi, jesli i tym razem niczego nie skomentuje… Czasu by mi nie wystarczylo… Ale juz niedlugo…
… to, czego nie ma, jest zawsze obecne.
… to, czego nie ma, jest zawsze obecne…
Nic dodać, nic ująć…
“To nie miało znaczenia”…
A dla mnie wszystko było ważne…
Chwilowo nie mam możliwośi częstego korzystania z komputera. Mam nadzieję, że to zrozumiecie i będziecie mnie nadal “odwiedzać”. Jak tylko będę mogła, to nadrobię komentowanie:)